Jakby prolog, ale jednak rozdział.
-... i właśnie dlatego uważam twierdzenia Pitagorasa i Talesa za łączące się w pewien sposób i wiele znaczące w naszym współczesnym życiu.- ukłoniłam się i ruszyłam w stronę ławki.-Bardzo dobrze Adams, ale czasami przesadzasz. Z ocen spokojnie wychodzi Ci dostateczna nota, a Ty musisz mieć tę pewność robiąc referaty. Miałam zrobić dzisiaj kartkówkę. Dobrze o tym wiedziałaś. - wypowiedź nauczycielki od matematyki zakończył długi dźwięk dzwonka.
-Nie zapomnijcie o zadaniu na przyszły tydzień!- rzuciła jeszcze i wyszła z sali lekcyjnej.
-No brawo Adams, w końcu zawsze musisz być najlepsza!- wysoki chłopak potrącił mnie ramieniem mijając mój stolik.
-Ciesz się, że uratowałam Ci dupę, bo dostałbyś kolejną pizdę i siadłbyś klasę - warknęłam i zarzuciłam torbę na ramię. Szybkim krokiem go wyminęłam i wyszłam z sali.
-Jesteś pewna? Nie jestem aż tak kiepski. W przeciwieństwie do Ciebie. Przecież ta ocena koszmarnie zaniża Ci średnią! Jak Ty dostaniesz się na swój wyśniony Harvard? - zaczął się ze mnie nabijać.
-Dam sobie radę. I mam przynajmniej mam jakieś plany - zmrużyłam oczy zatrzymując się gwałtownie.
-Ja też mam plany.-obrzucił mnie wściekłym spojrzeniem i ruszył w stronę swoich przyjaciół.
-No jasne! Bycie kretynem i zadufanym w sobie idiotą, myślącym, że jest super emo-punkiem!-zawołałam za nim, a on nie odwracając się pokazał mi środkowy palec.
Michael Clifford. Trujący mi życie szkolne dupek. Wygląda jak dziwak, myśli, że jest fajny. Uprzykrza mi życie swoimi obelgami i dokucza na każdym kroku. Nie moja wina, że chcę coś w życiu osiągnąć. No, nie koniecznie chcę osiągnąć to do czego dążę, ale nie mogę się sprzeciwić rodzicom.
Podeszłam do swojej szafki i ignorując gwizd Irwina, jednego z jego kumpli, zaczęłam przepakowywać książki. Kojarzyłam go, bo chodził do klasy z Mali, siostrą Caluma i byłą dziewczyną mojego brata. Zerwali ze sobą, gdy dowiedział się o jej wieku.
-ADAMS!- po korytarzu rozniósł się głośny wrzask, a ja schowałam głowę do szafki, mając nadzieję, że nie zostanę dostrzeżona.
-Mel! Melody! - wysoka dziewczyna o wiśniowych włosach przebiegła obok, nie zauważając mnie.
-Hej, Bennett, tutaj jest! - przez gwar uczniów do mojej przyjaciółki dotarł głos chłopaka ciągle stojącego obok.
-Nienawidzę Cię Clifford. Przysięgam, że kiedyś osobiście Cię zajebię. - popatrzyłam na Niego spode łba i już ułamek sekundy później byłam duszona przez Zoe.
-Mel, tak bardzo za Tobą tęskniłam. Muszę opowiedzieć Ci jak było.
-Zrób to dzisiaj wieczorem.- wzruszyłam ramionami udając niezainteresowaną, ale w środku skakałam z podekscytowania i radości, że w końcu widzę Zo.
-Wpadnę po Ciebie koło 23, jak zawsze. Ok?- w jej oczach błyszczały iskierki szczęścia i ekscytacji.
-Rano pracują, więc możesz być już o 22.- nie mogłam pozostać nieczuła na jej fangirling i zaczęłam chichotać.
-Jasne... -dalszą część jej wypowiedzi zagłuszył dzwonek.
-Geez, Zo, mam historię na drugim piętrze. Muszę lecieć. Widzimy się wieczorem. - zatrzasnęłam szafkę.
-Okay, love you, bye -objęła mnie lekko, a ja cmoknęłam ją w policzek i odpowiedziałam naszym stałym tekstem zaczerpniętym z ulubionego serialu.
-Love you, bye.
Zatrzasnęłam szafkę i skierowałam się w stronę klasy historycznej. Po tej wyczerpującej lekcji moja grupa z francuskiego miała zostać zwolniona wcześniej. Bardzo mi to odpowiadało, bo w domu byłabym o dwie godziny wcześniej. W sali zajęłam swoje stałe miejsce i poprawiłam duże okulary.
-Witam wszystkich, dzisiaj dokładnie omówimy Wasze ostatnie prace klasowe. Zaczniemy od najlepszych. - Clifford, Adams, jak zwykle świetnie. Gratuluję Wam.- niski, krępy człowieczek podał mi moją pracę z najwyższą oceną. Zadowolona z siebie odetchnęłam z ulgą. Lekcja minęła szybko na podawaniu odpowiedzi na pytania nauczyciela. Gdy zadzwonił dzwonek szybko skierowałam się do tablicy ogłoszeń.
Na szczęście moje plany nie zostały pokrzyżowane i już od 17 siedziałam w swoim pokoju i odrabiałam lekcje zadane do domu przegryzając kawałkiem zapiekanki serowo-makaronowej. Ciszę zagłuszaną jedynie moimi głośno wypowiadanymi regułkami z matematyki przerwało głośne przekleństwo zza okna. Przeciągnęłam się i ze zdziwieniem odkryłam, że słońce dawno zaszło. Zegar wskazywał, że z parę minut wybije 20. Wstałam z łóżka i przeciągnęłam się. Przechodząc przez kuchnię w stronę salonu wzięłam w dłoń jabłko.
-Długo się uczyłaś - mama uśmiechnęła się do mnie, a ja objęłam ją w pasie i przysiadłam obok na kanapie.
-Mamy w poniedziałek kartkówkę z matematyki. Powtarzałam regułki. Co oglądacie?- spojrzałam w ekran telewizora.
-Czekamy na film historyczny o Hitlerze. Zaintrygowała nas reklama. Wracając do tematu. Nigdy nie zrozumiem Waszej nauczycielki. Jak można robić kartkówki z REGUŁEK matematycznych? - przewróciła oczami.
-Zdarza się. Wezmę prysznic i będę u siebie. Chyba położę się wcześniej, bo trochę ćmi mnie głowa- rzuciłam i ruszyłam w stronę łazienki.
-Jasne. Dobranoc.
-Dobranoc mamo, dobranoc tato.- na moje słowa ojciec na chwilę przebudził się z drzemki i rozkojarzony rozejrzał się po pokoju.
-Aa tak. Dobranoc- zamknął oczy i praktycznie od razu zasnął.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam bieliznę i zawinęłam się w żółty ręcznik, aby nie zmarznąć. Gdy wyszłam w salonie nikogo już nie było, za to z sypialni rodziców dobiegało ciche chrapanie. Zadowolona z własnego szczęścia, wróciłam do mojego pokoju i wyszczerzyłam zęby do Zo siedzącej na moim łóżku.
-Jakbym wiedziała, że będziesz jeszcze topless to nie spieszyłabym się tak bardzo- pokazała mi język i rzuciła we mnie ciuchami.
-Dzięki. W końcu ja nie potrafię się sama ubrać- szepnęłam z ironią i mimo wszystko zaczęłam wciągać na siebie czarne rurki i szary t-shirt z logiem Green Daya przygotowane przez Zoe. Zrobiłam mocniejszy makijaż i związałam włosy palcami roztrzepując grzywkę opadającą na oko. Założyłam jeszcze matowe, granatowe martensy i złapałam w dłoń skórzaną ramoneskę. Do kieszeni wsunęłam kilka zwiniętych banknotów i telefon.
-Gotowa?- szepnęła i stanęła na parapecie przy otwartym na oścież oknie.
-Tak. Tylko cicho, bo się obudzą.- popchnęłam ją lekko w stronę barierki balkonowej od jej własnego mieszkania.
-No idę przecież. I jestem cicho.- zwinnym ruchem przeskoczyła na niego i już po chwili schodziła po drzewie na parter. Jak najszybciej i bez zbędnych hałasów powtórzyłam po niej czynności i zanim upłynęły trzy minuty, stałyśmy razem bezpiecznie na ziemi.
-Zgadnij co mam- zaśpiewała radośnie pokazując mi kluczyki do samochodu jej taty.
-I tak nie wrócimy nim do domu- zaśmiałam się, na co pokręciła głową z dziwnym uśmieszkiem.
-Może nas ktoś podwiezie. Oby był trzeźwiejszy od nas- otworzyła mi drzwi po stronie pasażera i zasiadła przed kierownicą.
-Oby- nie odpowiedziała, tylko przekręciła kluczyk w stacyjce i wyjechała z parkingu. Jadąc w stronę klubu podśpiewywałyśmy piosenki puszczane w radiu i śmiałyśmy się wyluzowane.
W końcu dzisiejsza noc miała być fantastyczna i po niej miałam zacząć ujawniać prawdziwą siebie.
Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że zmieni wszystko i tak wiele będzie od niej zależeć.
~* ~
No to początek. Jak widzicie jest to prologorozdział :)
Końcówka jest troszkę spieprzona, bo byłam tak wyczerpana, że padałam na nos. Ogólnie zamysł jest taki, że do każdego rozdziału będzie dołączona piosenka na podstawie której napisana będzie historia. Ten jest wyjątkiem, bo to w końcu prologorozdział ;D
Zapraszam do komentowania itd.
Enjoy!
~Carmen
Hmm...Zapowiada się bardzo ciekawie. Jedyną uwagą jest szablon i czcionka, bo trochę trudno się czyta, ale oprócz tego jest super!
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo weny i nie mogę doczekać się nexta ;)
PS. Mam nadzieję, że nie obrazisz się, że dam ci link do mnie :)
http://www.dance-is-my-life-ff-5sos.blogspot.com/
Bardzo dziękuję za miłe słowa :)
UsuńZmieniłam już czcionkę, mam nadzieję, że teraz na stronie jest bardziej przejrzysto. Jeśli nie, pisz śmiało.
A szablon? Co z nim nie tak? Wydaje mi się, że jest w porządku, ale mogłam coś przeoczyć, dlatego proszę Cię o wskazanie niedociągnięcia ;)
Rozdział prawdopodobnie dziś wieczorem (jeśli się nie pojawi, wstawię go w piątek około 23, może wcześniej).
Dziękuję jeszcze raz za Twoją opinię i z chęcią do Ciebie wstąpię
Ściskam
Caroline xx
Hej! Jest już nowy rozdział psycho :) Serdecznie zapraszam i lecę czytać Twoje opowiadanie!
OdpowiedzUsuńAnotherTeenGirl x